Najbliższe dni mijały względnie spokojnie. Wszyscy
grzecznie wywiązywali się ze swojej umowy. Mimo to, że czasem czułam się
skrępowana faktem, że gdzieś w pobliżu zawsze znajduje się ktoś, kto czuwał nad
naszym spotkaniem. Miałam szczerą nadzieję, że nas nie podglądali!! Z drugiej
strony problemem były wzajemne stosunki generałów i dziewczyn. Chłodna
uprzejmość to maksimum, które można było z nich wycisnąć. Jak tylko się
rozchodzili, każda grupa zaczynała obgadywać tych drugich. Pewnego dnia pojawił
się jednak problem, który wymagał od nas grupowego zastanowienia się co dalej.
Nie wszystko przebiegało tak, jakbym sobie tego życzyła.
Mieszkańców
pałacu na Ziemi było więcej. Generałowie naciskali bardzo, aby w końcu nasz
związek ujrzał światło dzienne, bo nie będziemy mogli kryć się w
nieskończoność- ryzyko, że ktoś nas zobaczy było duże. Tym bardziej pojawiały
się pomysły, aby towarzyszyć mi i Endymionowi podczas naszych spotkań w coraz
bardziej bezpośredni sposób. Opracowaliśmy plan buntu. Pod chwilę nieuwagi
mieliśmy wymknąć się poza mury pałacu, do małego zagajnika. Nie myśleliśmy w
tym momencie o konsekwencjach i o tym, że zaburzamy nasz stabilny pakt.
Chcieliśmy pobyć chwilę sami, bez ,,nianiek” na karku. Czekaliśmy na odpowiedni
moment.
Udało się
nam wymknąć już następnego dnia. Zagajnik był bardzo blisko – nikt miał się nie
zorientować, że zniknęliśmy. Dziewczyny zaczynały coraz lepiej komunikować się
z chłopakami – i coraz bardziej integrować. Wiedzieliśmy, że uśpimy ich
czujność na co najmniej 20 minut. Nie spodziewaliśmy się jednak, że w zagajniku
będzie ktoś jeszcze…
(Beryl)
Beryl –
była jedną z asystentek rodziców Endymiona, która pomagała prowadzić
administracyjne sprawy pałacu. Nie wiedział o tym nikt- żywiła ona wobec Endymiona
głębokie uczucie, które skrzętnie ukrywała. Była zbyt nieśmiała. Czuła od
pewnego czasu, że dzieje się coś niedobrego – Endymion już nie rozmawiał z nią
tak często jak dawniej, był zamyślony, coraz rzadziej mijała go w pałacu –
miała wrażenie, że coś ukrywa. Gdy dzisiaj podczas kolacji wstał od stołu po
zaledwie 5 minutach, łzy zaczęły cisnąć się jej do oczu. Tak mało wspólnych
momentów, a on jeszcze odchodzi bez słowa! Wybrała się na samotny, wieczorny
spacer do zagajnika, by tam móc w spokoju wypłakać się nad swoim beznadziejnym
losem. Gdy siedziała nieopodal strumienia i cicho szlochała, usłyszała kobiecy
śmiech. Zaintrygowana, wychyliła się zza pagórka. To był Endymion! W
towarzystwie roześmianej dziewczyny, w długiej białej sukni i rozwianych włosach.
Miłość, jaką wyrażały ich spojrzenia, można było topić góry lodowe. Beryl
powiązała ze sobą wszystkie fakty – Endymion ma dziewczynę! Stąd zmiana jego
zachowania! Kim ona jest? Jest spoza pałacu. Gdzie Endymion poznał innych
mieszkańców Ziemi? Co mam teraz zrobić?
Smutek i
ból zranionego serca wytwarza tak silne pole energetyczne, że potrafi być
wyczuwalne w najbardziej odległych zakątkach naszej galaktyki. Beryl istotnie
cierpiała szczerze. Jej cierpienie poczuł ktoś jeszcze… ktoś kto od wielu lat
krył się na samym końcu naszej galaktyki, czekając na dogodny moment, żeby
wrócić. Tą osobą była Metalia. To była jej szansa.