serenity&endymion

serenity&endymion

sobota, 1 października 2016

- 15 -



Najbliższe dni mijały względnie spokojnie. Wszyscy grzecznie wywiązywali się ze swojej umowy. Mimo to, że czasem czułam się skrępowana faktem, że gdzieś w pobliżu zawsze znajduje się ktoś, kto czuwał nad naszym spotkaniem. Miałam szczerą nadzieję, że nas nie podglądali!! Z drugiej strony problemem były wzajemne stosunki generałów i dziewczyn. Chłodna uprzejmość to maksimum, które można było z nich wycisnąć. Jak tylko się rozchodzili, każda grupa zaczynała obgadywać tych drugich. Pewnego dnia pojawił się jednak problem, który wymagał od nas grupowego zastanowienia się co dalej. Nie wszystko przebiegało tak, jakbym sobie tego życzyła.

Mieszkańców pałacu na Ziemi było więcej. Generałowie naciskali bardzo, aby w końcu nasz związek ujrzał światło dzienne, bo nie będziemy mogli kryć się w nieskończoność- ryzyko, że ktoś nas zobaczy było duże. Tym bardziej pojawiały się pomysły, aby towarzyszyć mi i Endymionowi podczas naszych spotkań w coraz bardziej bezpośredni sposób. Opracowaliśmy plan buntu. Pod chwilę nieuwagi mieliśmy wymknąć się poza mury pałacu, do małego zagajnika. Nie myśleliśmy w tym momencie o konsekwencjach i o tym, że zaburzamy nasz stabilny pakt. Chcieliśmy pobyć chwilę sami, bez ,,nianiek” na karku. Czekaliśmy na odpowiedni moment.
Udało się nam wymknąć już następnego dnia. Zagajnik był bardzo blisko – nikt miał się nie zorientować, że zniknęliśmy. Dziewczyny zaczynały coraz lepiej komunikować się z chłopakami – i coraz bardziej integrować. Wiedzieliśmy, że uśpimy ich czujność na co najmniej 20 minut. Nie spodziewaliśmy się jednak, że w zagajniku będzie ktoś jeszcze…

(Beryl)

Beryl – była jedną z asystentek rodziców Endymiona, która pomagała prowadzić administracyjne sprawy pałacu. Nie wiedział o tym nikt- żywiła ona wobec Endymiona głębokie uczucie, które skrzętnie ukrywała. Była zbyt nieśmiała. Czuła od pewnego czasu, że dzieje się coś niedobrego – Endymion już nie rozmawiał z nią tak często jak dawniej, był zamyślony, coraz rzadziej mijała go w pałacu – miała wrażenie, że coś ukrywa. Gdy dzisiaj podczas kolacji wstał od stołu po zaledwie 5 minutach, łzy zaczęły cisnąć się jej do oczu. Tak mało wspólnych momentów, a on jeszcze odchodzi bez słowa! Wybrała się na samotny, wieczorny spacer do zagajnika, by tam móc w spokoju wypłakać się nad swoim beznadziejnym losem. Gdy siedziała nieopodal strumienia i cicho szlochała, usłyszała kobiecy śmiech. Zaintrygowana, wychyliła się zza pagórka. To był Endymion! W towarzystwie roześmianej dziewczyny, w długiej białej sukni i rozwianych włosach. Miłość, jaką wyrażały ich spojrzenia, można było topić góry lodowe. Beryl powiązała ze sobą wszystkie fakty – Endymion ma dziewczynę! Stąd zmiana jego zachowania! Kim ona jest? Jest spoza pałacu. Gdzie Endymion poznał innych mieszkańców Ziemi? Co mam teraz zrobić?
Smutek i ból zranionego serca wytwarza tak silne pole energetyczne, że potrafi być wyczuwalne w najbardziej odległych zakątkach naszej galaktyki. Beryl istotnie cierpiała szczerze. Jej cierpienie poczuł ktoś jeszcze… ktoś kto od wielu lat krył się na samym końcu naszej galaktyki, czekając na dogodny moment, żeby wrócić. Tą osobą była Metalia. To była jej szansa.