serenity&endymion

serenity&endymion

niedziela, 4 grudnia 2016

-17-

Gdzieś w odległej przestrzeni międzygalaktycznej, znajdowała się planeta, zasiedlona przez niewyobrażalne złe moce. Przesiąknięta do szpiku złymi emocjami, na zesłaniu od wielu tysięcy lat, znajdowała się tam Metalia. W średniowiecznym Srebrnym Millenium była ona królową Ziemi. Kontakty między nią a Księżycowym Pałacem nie układały się jednak pomyślnie. Zazdrościła mieszkańcom Księżyca ich długowieczności i oraz tego, iż rządzili cała galaktyką. Było to dla niej bardzo niesprawiedliwe – dlaczego to oni, a nie my, zostali obdarzeni tym zaszczytem? Przecież Księżyc to tak małe, nic nieznaczące ciało niebieskie! Jałowe pustkowie, sztucznie podtrzymujące wszystkie istoty żywe przy życiu – to nie tak powinno wyglądać! Rebelia, którą wtedy przeprowadziła, zapisała się w historii na długo. Wiele istnień straciło swoje życie w tej wojnie. Kronos – władca czasu i wrót międzyplanetarnych – wraz z prababcią księżniczki Serenity, skutecznie unicestwił Metalię – nie zabijając jej jednak, lecz wyrzucając daleko poza Układ Słoneczny, na planecie, którą zapieczętował silnymi zaklęciami. Wtedy też powstały słynne wrota czasu, nad którymi Kronos powierzył opiekę swojej córce- czarodziejce z Plutona. Wewnętrzny Układ Słoneczny został objęty dodatkową ochroną przez Saturna, Urana, Neptuna i Plutona. Kronos nie przewidział jednak pewnej luki, przez którą zły duch Metali miał szanse wyrwać się kiedyś ze swojego więzienia. Tą luką byli potomkowie Metalii, którzy zostali na Ziemi. Sami nie zdawali sobie z tego sprawy – ich pamięć została usunięta, a oni sami wmieszani między ludzi – lecz silne emocje nawet po tak wielu latach, zostawiły trwałą więź między nimi i ich przodkiem. Rozpacz Beryl, spowodowana otrąceniem jej uczuć przez Endymiona, było najsilniejszym impulsem, jaki od wielu lat wyemitowali przodkowie Metalii w stronę jej planety. Impuls Beryl wybudził Metalię ze snu. Od tej chwili, gdy zakochana bez wzajemności dziewczyna ujrzała Serenity oraz Endymiona w zagajniku, wszystko miało się zmienić. Metalia długo szukała kontaktu ze swoją potomkinią. Nawiedzała Beryl w snach. Sączyła jej swój jad i truciznę prosto do serca oraz duszy, wypełniając ją nienawiścią do całego Księżycowego Królestwa. Dziewczyna ta okazała się  wspaniałą marionetką i rozpoczęła przygotowania do pojawienia się Metalii na Ziemi. Metalia obiecała jej podzielenie się władzą oraz to, czego Beryl pragnęła najbardziej- mężczyzny swojego życia – Endymiona. Wierzyła w obietnice Metalii. Po cichu i niezauważalnie czyniła kolejne kroki na drodze sprowadzenia zła na tą Ziemię…

Luna i Artemis od pewnego czasu podejrzewali, że coś w całej naszej ekipie jest na rzeczy. Chociaż staraliśmy się wracać wcześniej, aby na treningach i zajęciach utrzymywać przytomność umysłu, nie było łatwo. Nigdy nie mogłyśmy też zakładać, że nasze nocne wyprawy przez wieżę nie pozostają niezauważone. Na szczęście treningi szły nam znakomicie. Opanowałyśmy już wszystkie podstawowe zaklęcia wynikające z naszych planetarnych mocy. Walka szła nam dobrze już od dłuższego czasu. Wydawało mi się, że w razie nieprzewidzianych problemów damy radę podołać problemom na każdy możliwy sposób.

Jak co wieczór, wybrałyśmy się na Ziemię. Pary przywitały się ze sobą czule i każdy rozszedł się po szerokim ogrodzie przy pałacu. Dręczyły mnie te wszystkie myśli, musiałam powiedzieć o nich Endymionowi.
- Endymion ?
- Tak, Serenity?
- Nie męczy Cię ukrywanie już tak dużej grupy? – spytałam – może już czas powiedzieć o tym i stanąć twarzą w twarz z problemem.
- Skąd ten pomysł? Sama nalegałaś, żeby o tym nie mówić.
- Nie wiem… z tchórzostwa?
- Ech masz racje. To nie jest odpowiedzialne zachowanie. Jutro to zrobimy. Zaczniemy od Twoich rodziców.
O rany! Będę przedstawiała chłopaka rodzicom!
- Tylko ubierz się porządnie i nie przynieś mi wstydu – droczyłam się
- Jasne mały pączusiu – zaśmiał się Endymion i pocałował mnie mocno.

środa, 9 listopada 2016

-16-



Od czasu zawarcia umowy między stronami, generałowie codziennie naciskali, aby jak najszybciej powiedzieć rodzicom Endymiona o zaistniałej sytuacji. Nie ma co ukrywać – nam było wygodnie tak jak jest. Było to bardzo lekkomyślne posunięcie. Byliśmy przecież przyszłymi monarchami! Uczucie do Endymiona jednak tak mnie pochłaniało, że nie zauważyłam w pewnym momencie co się święci.
Generałowie stopniowo przestali wywoływać na nas presje. Miałam dziwne wrażenie, że coraz chętniej wyrywali się na ochotników, aby czuwać nad naszym bezpieczeństwem. Dziewczyny zrobiły się dziwnie rozkojarzone. Na ich twarzach cały czas widać było uśmiechy pełne ciepła i spokoju. Nim się obejrzeliśmy z Endymionem okazało się, że wojowniczki i generałowie zostali parami. Niczego piękniejszego nie mogłam sobie wyobrazić.
Mars i Jadeite to dwie silne osobowości – i taki był ich związek. Ścierali się często, Jadeite był totalnym luzakiem, co często doprowadzało do szewskiej pasji Mars. Ale widać było, że ich uczucie było równie gorące. Patrzyli na siebie wzrokiem pełnym pasji i namiętności.
Mercury i Zoisite – nigdy nie sądziłam, że taka dwójka może stanowić parę. W ogóle – Mercury i chłopaki? Nigdy nie pomyślałam, że to może wypalić! Była dość nieśmiała i cicha, Zoisite był duszą towarzystwa – ale przy Mercury się wyciszał. Mieli na siebie dobry wpływ.
Jupiter i Nephrite byli niezwykle radosną parą – dużo razem żartowali i śmiali się. Nigdy nie można było traktować ich na poważnie – lubili robić innym psikusy.
Venus i Kunzite – dwóch liderów – to było dość naturalne, że ich wspólne obowiązki zwiążą ich silnie ze sobą. Starali się być powściągliwi w towarzystwie, troszkę może udawali, że wcale nie są parą – ale wiedziałam, że Venus już od pierwszej chwili widzi siebie oczami wyobraźni w białek sukni, z bukietem w dłoni i boku Kunzite. Kunizte śmiał się z jej romantycznych zapędów, ale był bardzo fajnym i ciepłym facetem. Jednocześnie jego wzrost i postura dawały Venus poczucie bezpieczeństwa. Był dla niej rycerzem na białym koniu, o którym zawsze marzyła.
Niestety swobodne spotkania w szerszym gronie były zbyt trudne do zorganizowania. Było nas za dużo – w grupie byliśmy zbyt głośni i łatwo byłoby nas zauważyć. Endymion w końcu podjął decyzję o poinformowaniu rodziców o zaistniałej sytuacji. Teraz było już 5 par i upatrywaliśmy w tym duże szanse na sukces. Wydawało się, że nic nie może zaburzyć naszej sielanki, a Ziemia i Księżyc znowu nawiążą partnerskie relacje.

sobota, 1 października 2016

- 15 -



Najbliższe dni mijały względnie spokojnie. Wszyscy grzecznie wywiązywali się ze swojej umowy. Mimo to, że czasem czułam się skrępowana faktem, że gdzieś w pobliżu zawsze znajduje się ktoś, kto czuwał nad naszym spotkaniem. Miałam szczerą nadzieję, że nas nie podglądali!! Z drugiej strony problemem były wzajemne stosunki generałów i dziewczyn. Chłodna uprzejmość to maksimum, które można było z nich wycisnąć. Jak tylko się rozchodzili, każda grupa zaczynała obgadywać tych drugich. Pewnego dnia pojawił się jednak problem, który wymagał od nas grupowego zastanowienia się co dalej. Nie wszystko przebiegało tak, jakbym sobie tego życzyła.

Mieszkańców pałacu na Ziemi było więcej. Generałowie naciskali bardzo, aby w końcu nasz związek ujrzał światło dzienne, bo nie będziemy mogli kryć się w nieskończoność- ryzyko, że ktoś nas zobaczy było duże. Tym bardziej pojawiały się pomysły, aby towarzyszyć mi i Endymionowi podczas naszych spotkań w coraz bardziej bezpośredni sposób. Opracowaliśmy plan buntu. Pod chwilę nieuwagi mieliśmy wymknąć się poza mury pałacu, do małego zagajnika. Nie myśleliśmy w tym momencie o konsekwencjach i o tym, że zaburzamy nasz stabilny pakt. Chcieliśmy pobyć chwilę sami, bez ,,nianiek” na karku. Czekaliśmy na odpowiedni moment.
Udało się nam wymknąć już następnego dnia. Zagajnik był bardzo blisko – nikt miał się nie zorientować, że zniknęliśmy. Dziewczyny zaczynały coraz lepiej komunikować się z chłopakami – i coraz bardziej integrować. Wiedzieliśmy, że uśpimy ich czujność na co najmniej 20 minut. Nie spodziewaliśmy się jednak, że w zagajniku będzie ktoś jeszcze…

(Beryl)

Beryl – była jedną z asystentek rodziców Endymiona, która pomagała prowadzić administracyjne sprawy pałacu. Nie wiedział o tym nikt- żywiła ona wobec Endymiona głębokie uczucie, które skrzętnie ukrywała. Była zbyt nieśmiała. Czuła od pewnego czasu, że dzieje się coś niedobrego – Endymion już nie rozmawiał z nią tak często jak dawniej, był zamyślony, coraz rzadziej mijała go w pałacu – miała wrażenie, że coś ukrywa. Gdy dzisiaj podczas kolacji wstał od stołu po zaledwie 5 minutach, łzy zaczęły cisnąć się jej do oczu. Tak mało wspólnych momentów, a on jeszcze odchodzi bez słowa! Wybrała się na samotny, wieczorny spacer do zagajnika, by tam móc w spokoju wypłakać się nad swoim beznadziejnym losem. Gdy siedziała nieopodal strumienia i cicho szlochała, usłyszała kobiecy śmiech. Zaintrygowana, wychyliła się zza pagórka. To był Endymion! W towarzystwie roześmianej dziewczyny, w długiej białej sukni i rozwianych włosach. Miłość, jaką wyrażały ich spojrzenia, można było topić góry lodowe. Beryl powiązała ze sobą wszystkie fakty – Endymion ma dziewczynę! Stąd zmiana jego zachowania! Kim ona jest? Jest spoza pałacu. Gdzie Endymion poznał innych mieszkańców Ziemi? Co mam teraz zrobić?
Smutek i ból zranionego serca wytwarza tak silne pole energetyczne, że potrafi być wyczuwalne w najbardziej odległych zakątkach naszej galaktyki. Beryl istotnie cierpiała szczerze. Jej cierpienie poczuł ktoś jeszcze… ktoś kto od wielu lat krył się na samym końcu naszej galaktyki, czekając na dogodny moment, żeby wrócić. Tą osobą była Metalia. To była jej szansa.