serenity&endymion

serenity&endymion

wtorek, 3 stycznia 2017

-18-



- Jesteś gotowa moja Pani? – spytała Beryl
- Prowadź na Ziemię – odpowiedział niski, mroczny głos – czas dokonać zemsty.

Serenity nie mogła spać ani jeść z nerwów na dzień przed planowanym zapoznaniem rodziców i Endymiona. Poprosiła ich o spotkanie z późnym wieczorem. Rodzice byli zdziwieni, aczkolwiek bardzo zainteresowani, co też o tej porze może chcieć od nich córka. Endymion przemknął cicho z Wieży do pokoju dziewczyn i czekał na znak, aby wyjść.
- Co się stało, Serenity? – spytała królowa – że ściągasz nas tutaj o tej porze?
- Muszę wam coś oznajmić. Zakochałam się – wyznałam.
- W kim? – zdziwił się ojciec – kto z naszych mieszkańców dostąpi takiego zaszczytu?
- Nie jest to mieszkaniec Księżycowego Królestwa – nabrałam powietrza w płuca – to Endymion, syn króla Ziemi. Jest tutaj.
Endymion wysunął się zza szafy.
Rodzice spojrzeli na siebie zdumieni.
- Jak to możliwe? – spytała mama – poznaliście się na balu?
- Tak – odpowiedziałam – i… odwiedzaliśmy się.
- Korzystałaś z teleportuj? – tata zmarszczył brwi.
- Tato, to trwało krótko. Byłam ostrożna, naprawdę.
- Pilnowali nas moi generałowie i wojowniczki – wtrącił Endymion – proszę nie gniewać się na córkę. Wiem, że nie zachowaliśmy się odpowiedzialnie, ale proszę mi wierzyć, że można mi zaufać.
Nastąpiła chwila ciszy.
- Staramy się ograniczać kontakty z Ziemianami do minimum… - powiedział ojciec Serenity.
- Już od dawna Ci mówiłam, że musimy coś z tym zrobić, mój drogi – odezwała się mama – nie jesteśmy tacy silni jak nam się wydaje. Wzmocnienie więzi z Ziemią przyniosłoby nam dużo korzyści.
- Ale jest też ryzykowne. Nie wiemy, na jakim poziomie są zabezpieczenia przed mieszkańcami Ziemi.
- Proszę porozmawiać z moim ojcem- odezwał się Endymion – na pewno chętnie wesprze tą sprawę.
- Mnie zastanawia inna rzecz – odezwała się królowa – co tobą kieruje? Szczere uczucie do mojej córki? Czy może… chęć stania się jednym z nas i zyskania długowieczności, chwały i wszelkich dóbr?
- Mamo! – krzyknęłam – Jak on może pożądać naszych dóbr, skoro Ziemia ma do zaoferowania znacznie więcej?
- My rządzimy galaktyką – wtrącił król.
- Rozumiem Państwa obawy – odezwał się Endymion- są jak najbardziej uzasadnione. Proszę dać mi szansę, a pokażę, że moje uczucie do Serenity jest szczere.
Królowa uśmiechnęła się lekko.
- Dobrze Ci z oczu patrzy – powiedziała – damy Ci szansę. Przekonamy się, czy moje dobre przeczucia są słuszne.

niedziela, 4 grudnia 2016

-17-

Gdzieś w odległej przestrzeni międzygalaktycznej, znajdowała się planeta, zasiedlona przez niewyobrażalne złe moce. Przesiąknięta do szpiku złymi emocjami, na zesłaniu od wielu tysięcy lat, znajdowała się tam Metalia. W średniowiecznym Srebrnym Millenium była ona królową Ziemi. Kontakty między nią a Księżycowym Pałacem nie układały się jednak pomyślnie. Zazdrościła mieszkańcom Księżyca ich długowieczności i oraz tego, iż rządzili cała galaktyką. Było to dla niej bardzo niesprawiedliwe – dlaczego to oni, a nie my, zostali obdarzeni tym zaszczytem? Przecież Księżyc to tak małe, nic nieznaczące ciało niebieskie! Jałowe pustkowie, sztucznie podtrzymujące wszystkie istoty żywe przy życiu – to nie tak powinno wyglądać! Rebelia, którą wtedy przeprowadziła, zapisała się w historii na długo. Wiele istnień straciło swoje życie w tej wojnie. Kronos – władca czasu i wrót międzyplanetarnych – wraz z prababcią księżniczki Serenity, skutecznie unicestwił Metalię – nie zabijając jej jednak, lecz wyrzucając daleko poza Układ Słoneczny, na planecie, którą zapieczętował silnymi zaklęciami. Wtedy też powstały słynne wrota czasu, nad którymi Kronos powierzył opiekę swojej córce- czarodziejce z Plutona. Wewnętrzny Układ Słoneczny został objęty dodatkową ochroną przez Saturna, Urana, Neptuna i Plutona. Kronos nie przewidział jednak pewnej luki, przez którą zły duch Metali miał szanse wyrwać się kiedyś ze swojego więzienia. Tą luką byli potomkowie Metalii, którzy zostali na Ziemi. Sami nie zdawali sobie z tego sprawy – ich pamięć została usunięta, a oni sami wmieszani między ludzi – lecz silne emocje nawet po tak wielu latach, zostawiły trwałą więź między nimi i ich przodkiem. Rozpacz Beryl, spowodowana otrąceniem jej uczuć przez Endymiona, było najsilniejszym impulsem, jaki od wielu lat wyemitowali przodkowie Metalii w stronę jej planety. Impuls Beryl wybudził Metalię ze snu. Od tej chwili, gdy zakochana bez wzajemności dziewczyna ujrzała Serenity oraz Endymiona w zagajniku, wszystko miało się zmienić. Metalia długo szukała kontaktu ze swoją potomkinią. Nawiedzała Beryl w snach. Sączyła jej swój jad i truciznę prosto do serca oraz duszy, wypełniając ją nienawiścią do całego Księżycowego Królestwa. Dziewczyna ta okazała się  wspaniałą marionetką i rozpoczęła przygotowania do pojawienia się Metalii na Ziemi. Metalia obiecała jej podzielenie się władzą oraz to, czego Beryl pragnęła najbardziej- mężczyzny swojego życia – Endymiona. Wierzyła w obietnice Metalii. Po cichu i niezauważalnie czyniła kolejne kroki na drodze sprowadzenia zła na tą Ziemię…

Luna i Artemis od pewnego czasu podejrzewali, że coś w całej naszej ekipie jest na rzeczy. Chociaż staraliśmy się wracać wcześniej, aby na treningach i zajęciach utrzymywać przytomność umysłu, nie było łatwo. Nigdy nie mogłyśmy też zakładać, że nasze nocne wyprawy przez wieżę nie pozostają niezauważone. Na szczęście treningi szły nam znakomicie. Opanowałyśmy już wszystkie podstawowe zaklęcia wynikające z naszych planetarnych mocy. Walka szła nam dobrze już od dłuższego czasu. Wydawało mi się, że w razie nieprzewidzianych problemów damy radę podołać problemom na każdy możliwy sposób.

Jak co wieczór, wybrałyśmy się na Ziemię. Pary przywitały się ze sobą czule i każdy rozszedł się po szerokim ogrodzie przy pałacu. Dręczyły mnie te wszystkie myśli, musiałam powiedzieć o nich Endymionowi.
- Endymion ?
- Tak, Serenity?
- Nie męczy Cię ukrywanie już tak dużej grupy? – spytałam – może już czas powiedzieć o tym i stanąć twarzą w twarz z problemem.
- Skąd ten pomysł? Sama nalegałaś, żeby o tym nie mówić.
- Nie wiem… z tchórzostwa?
- Ech masz racje. To nie jest odpowiedzialne zachowanie. Jutro to zrobimy. Zaczniemy od Twoich rodziców.
O rany! Będę przedstawiała chłopaka rodzicom!
- Tylko ubierz się porządnie i nie przynieś mi wstydu – droczyłam się
- Jasne mały pączusiu – zaśmiał się Endymion i pocałował mnie mocno.

środa, 9 listopada 2016

-16-



Od czasu zawarcia umowy między stronami, generałowie codziennie naciskali, aby jak najszybciej powiedzieć rodzicom Endymiona o zaistniałej sytuacji. Nie ma co ukrywać – nam było wygodnie tak jak jest. Było to bardzo lekkomyślne posunięcie. Byliśmy przecież przyszłymi monarchami! Uczucie do Endymiona jednak tak mnie pochłaniało, że nie zauważyłam w pewnym momencie co się święci.
Generałowie stopniowo przestali wywoływać na nas presje. Miałam dziwne wrażenie, że coraz chętniej wyrywali się na ochotników, aby czuwać nad naszym bezpieczeństwem. Dziewczyny zrobiły się dziwnie rozkojarzone. Na ich twarzach cały czas widać było uśmiechy pełne ciepła i spokoju. Nim się obejrzeliśmy z Endymionem okazało się, że wojowniczki i generałowie zostali parami. Niczego piękniejszego nie mogłam sobie wyobrazić.
Mars i Jadeite to dwie silne osobowości – i taki był ich związek. Ścierali się często, Jadeite był totalnym luzakiem, co często doprowadzało do szewskiej pasji Mars. Ale widać było, że ich uczucie było równie gorące. Patrzyli na siebie wzrokiem pełnym pasji i namiętności.
Mercury i Zoisite – nigdy nie sądziłam, że taka dwójka może stanowić parę. W ogóle – Mercury i chłopaki? Nigdy nie pomyślałam, że to może wypalić! Była dość nieśmiała i cicha, Zoisite był duszą towarzystwa – ale przy Mercury się wyciszał. Mieli na siebie dobry wpływ.
Jupiter i Nephrite byli niezwykle radosną parą – dużo razem żartowali i śmiali się. Nigdy nie można było traktować ich na poważnie – lubili robić innym psikusy.
Venus i Kunzite – dwóch liderów – to było dość naturalne, że ich wspólne obowiązki zwiążą ich silnie ze sobą. Starali się być powściągliwi w towarzystwie, troszkę może udawali, że wcale nie są parą – ale wiedziałam, że Venus już od pierwszej chwili widzi siebie oczami wyobraźni w białek sukni, z bukietem w dłoni i boku Kunzite. Kunizte śmiał się z jej romantycznych zapędów, ale był bardzo fajnym i ciepłym facetem. Jednocześnie jego wzrost i postura dawały Venus poczucie bezpieczeństwa. Był dla niej rycerzem na białym koniu, o którym zawsze marzyła.
Niestety swobodne spotkania w szerszym gronie były zbyt trudne do zorganizowania. Było nas za dużo – w grupie byliśmy zbyt głośni i łatwo byłoby nas zauważyć. Endymion w końcu podjął decyzję o poinformowaniu rodziców o zaistniałej sytuacji. Teraz było już 5 par i upatrywaliśmy w tym duże szanse na sukces. Wydawało się, że nic nie może zaburzyć naszej sielanki, a Ziemia i Księżyc znowu nawiążą partnerskie relacje.