serenity&endymion

serenity&endymion

wtorek, 20 września 2016

-14-





Prawie całą noc dziewczyny spędziły na wypytywaniu mnie o Endymiona. Piskom, krzykom i śmiechom nie było końca- miałyśmy jutro wolny dzień. Po godzinie wyszedł ciężko oburzony Artemis i rozgonił nas do swoich łóżek, grożąc surowym treningiem wytrzymałościowym w poniedziałek. On nie ma serca!

Cały wieczór myślałam tylko o wieczornej wyprawie na Ziemię. Chodziłam jednocześnie podekscytowana i lekko zestresowana. Od tego naprawdę dużo zależało. Dziewczyny uzgadniały między sobą jak prowadzić negocjacje z generałami. Nie wiem czy mi się wydawało, ale wydawały się być zaaferowane faktem, iż będą miały do czynienia z mundurowymi. Venus nieśmiało podpytywała mnie, czy ich kiedyś widziałam i jacy oni są? Wysocy? Dobrze zbudowani? Niby chodziło tutaj o ewentualną ocenę ryzyka czy zagrożeń, ale ja wiedziałam swoje. Trochę mnie to bawiło.

O umówionej porze zebrałyśmy się przy Sali tronowej i przemknęłyśmy do wieży. Spod kamiennego teleportuj odebrał nas Endymion i jeden z jego generałów.

- Uparł się, że nie mogę być sam, w razie gdyby dziewczyny od raz po wyskoczeniu z teleportuj chciały mnie zaatakować- przekręcił wymownie oczami. Generał spojrzał na niego z miną „serio, myślisz, że te baby dałyby radę Cię zaatakować?”. Ale nic nie odpowiedział.

Szybko zaprowadzili nas na drugi koniec ogrodu w jego najbardziej ustronne miejsce, żeby nikt z pałacu nas nie zobaczył. Myślałam, że jedyny problem jaki przyjdzie nam napotkać, będą rodzice moi i Endymiona. Jednak po minie pozostałych generałów widziałam, że nie będzie to kolorowa rozmowa.

Byli nastawieni do nas wrogo. Nie pozwalali podejść zbyt blisko Endymiona, byli w gotowości bojowej, jakby spodziewali się nagłego ataku z ich strony. Dziewczynom też się to nie podobało. Luźny nastrój, który towarzyszył nam cały ranek prysł niczym bańka mydlana.

-Miło mi was powitać na Ziemi – odezwał się Kunzite takim tonem, że byłam przekonana, że nie czuje się miło – Jestem generał Kunzite, rycerz czystości i miłosierdzia, a to  jest generał Jadeite, Nephrite i Zoisite. Chcemy dzisiaj poruszyć kwestię poprawienia wzajemnych relacji między Ziemią a Księżycem oraz wzmocnieniem obrony, aby poprawić nasze dyplomatyczne stosunki.

Jupiter zachichotała.

- Coś Cię bawi, panienko? – uniósł brwi Kunzite

- My tylko dbamy o związek naszego księcia i naszej księżniczki – zaśmiała się – musi wciągać politykę w ten temat?

- Widzę, że nie zdajecie sobie sprawy z czym to się wiąże – prychnął – no tak, młode i niedoświadczone…

- Wypraszam to sobie! – odezwała się Mars- nasze szkolenia są na najwyższym poziomie!

- Może się przekonamy? – uśmiechnął się szyderczo Jadeite.

- Spokój! – krzyknął Endymion – mój związek z Selenity nie jest w żaden sposób upolityczniony. Nie mniej zdaję sobie sprawę, jakie mogą być tego konsekwencje i biorę to na siebie – powiedział.

- Nie wierzę Endymionie – odezwał się Nephrite- że jesteś taki głupi…

- Narażasz cały pałac i jego mieszkańców!

- Potrafimy zapewnić bezpieczeństwo! – krzyknęła Mars- to wy jesteście agresywni i nieopanowani!

Zaczynało się robić gorąco, a ja wpadałam powoli w panikę. Czułam, że muszę coś w z tym zrobić.

- Mam propozycję – odezwałam się – my proponujemy zapewnienie mi i Endymionowi przez pewien czas ochronę, dopóki nie uzgodnimy wszystkich szczegółów, wtajemniczymy naszych rodziców… wy chcecie to zrobić od razu, uwzględniając w to relacje polityczne – spojrzałam na nich – zróbmy konkurs. Która drużyna wygra, tej propozycję zrealizujemy.

- Na czym ma polegać ten konkurs? – spytał Kunzite.

- Łamigłówki i zagadki – uśmiechnęłam się – która drużyna poprawnie odpowie na większą ilość pytań, zostaje zwycięzcą.

- Eeee… to jakiś żart?- spytał Zoisite

- No właśnie, Serenity?- zdziwiła się Jupiter.

- Mówię poważnie – odpowiedziałam – inaczej tego nie rozwiążemy. W tym mamy wyrównane szanse- mężczyźni kontra kobiety.

- Będziesz zadawała zagadki, na które odpowiedzi znały tylko dziewczyny! – stwierdził Zoisite- to nie będzie uczciwe.

- Zadam te zagadki, które rodzice zadawali mi w dzieciństwie – odpowiedziałam – dziewczyny nie wychowały się na Księżycu, więc nie mają prawa ich znać.

Wszyscy spojrzeli po sobie niepewnie.

- No dobra, spróbujmy – zdecydował Jadeite – Co by było i tak wygramy w każdej konkurencji.

- Pff, chciałbyś- prychnęła na niego Mars.

- Zagadka nr 1 : Czarną maską kryje oczy, na wyprawy rusza w nocy. Za to we dnie siedzi w norze, bo go ktoś zobaczyć może!

- Ja wiem! – krzyknął Jadeite – Wampir!

- Błąd! – odpowiedziałam, śmiejąc się głośno- kolej dziewczyn- do 3 razy sztuka dla każdej drużyny.

- Wydaje mi się, że to może być nietoperz– powiedziała Mercury.

- Prawidłowo – punkt dla dziewczyn!

Bój toczył się dalej i wszyscy bardzo się starali, żeby wygrać. Niestety, ostatecznie z wynikiem 5 do 3, wygrały dziewczyny.

- Postanowione! – cieszyłam się jak szalona – będziecie naszą gwardią przez najbliższy czas!

- Co za porażka… - westchnął Jadeite. Nie widziałam już wzajemnych krzywych spojrzeń dziewczyn i generałów. Dla mnie liczył się już tylko błękit oczy Endymiona. W końcu możemy być razem!