Endymion chwycił mnie za rękę i wciągnął za
kolumnę. Obawiałam się, że z powodu mojego krzyku lada moment podniesie się
alarm, że nie ma mnie w pokoju i ktoś się tutaj pojawi. Co wtedy z Endymionem?
- Co ty tutaj robisz? – spytałam gniewnie
- Jak to co? – spytał Endymion – nie pojawiasz się
od 2 dni. Bałem się, że coś się stało,
- Po co Ci wiedzieć, czy coś się stało czy nie? –
prychnęłam – przecież i tak chciałeś ze mną zerwać.
Zaoszczędziłam Ci ciężkiej rozmowy.
- O czym ty mówisz? – zdziwił się – Ja? Zerwać?
Niby dlaczego miałby porzucać kobietę moich snów?
Myślałam, że za moment zemdleję z wrażenia.
- Bo… bo ja.. – w tym momencie usłyszałam głos.
- Serenity? Jesteś tam? Zdaje mi się, że
usłyszałam jakiś hałas – to była Mars – wszystko ok?
- Tak tak! – wyskoczyłam zza rogu – Szłam do
łazienki i uderzyłam się w mały palec u nogi. Ale boli! – zaczęłam się krzywić.
- Hahaha ty ofermo! – zaśmiała się Mars - niezła
gracja jak na przyszłą królową. Też idę do łazienki, chodź.
- Eeee… no dobra… - Endymion stał zbyt daleko, nie
mogłam mu przekazać, że zaraz wrócę tak, żeby Mars nie zauważyła. Postanowiłam
zgubić ją w łazience. Weszłam do kabiny i czekałam.
- Serenity, wychodzisz? – spytała Mars po chwili.
- Ja jeszcze chwilkę – odkrzyknęłam- wrócę sama!
Słuchając jeszcze paru dowcipnych uwag odnośnie
długiego korzystania z toalety i małego palca u nogi, Mars wyszła z łazienki.
Odczekałam jeszcze 2 minuty i wróciłam do miejsca
w którym zostawiłam Endymiona. Nadal tam czekał.
- Byłam na Ziemi 2 dni temu – powiedziałam –
słyszałam rozmowę Twoich generałów o tym, że chcesz rozwiązać ten problem.
Czyli chcesz mnie zostawić – łzy napłynęły mi do oczu.
- Ależ skąd! Powiedziałem Kunzite, że wiem już jak
załatwić naszą sprawę. Ale nie chodziło mi o zerwanie z Tobą! Źle to
zinterpretowałaś – przytulił mnie mocno – czas żeby Ziemia i Księżyc zmieniły
politykę względem siebie. Nie powinniśmy się martwić o nasze bezpieczeństwo. Już sprawdzałem plany
naszego pałacu i strategie obronne. Możemy zrobić tak, byśmy byli równi
względem siebie. Wzmocnić ochronę systemu teleportacji. Generałowie są
wspaniali, ale zawsze mogliby nauczyć się od was czegoś nowego, tak samo jak
oni mogliby uczyć was, albo pomóc wam w treningach. Jak separujemy się od
siebie, naprawdę się osłabiamy – powiedział Endymion – przekażę to moim
rodzicom, razem z wszystkimi zebranymi informacjami. To się uda. Przylecimy do
was porozmawiać z królem i królową.
- Naprawdę to może się udać? – wyszeptałam
- Oczywiście. Sprawdziłem to pod każdym kątem.
Moje argumenty są tak logiczne, że nie da się ich podważyć.
Kiedy usłyszałam te słowa, spłynęła na mnie
niesamowita ulga. Mój ukochany. Jak mogłam w niego wątpić? Rzuciłam mu się w
ramiona a on pocałował mnie w czoło. Błogą chwilę przerwał nam głos:
- Co to…?
Mars! Zbyt długo nie wracałam z łazienki. Na jej
twarzy malował się szok.
- Mars… - zaczęłam
- Venus! Venus! Straże!- zaczęła krzyczeć, gdy
Endymion doskoczył do niej i zakrył jej usta swoimi silnymi dłońmi.
- Ukryj nas!- krzyknął do mnie.