Prawie całą noc dziewczyny spędziły na wypytywaniu mnie o
Endymiona. Piskom, krzykom i śmiechom nie było końca- miałyśmy jutro wolny
dzień. Po godzinie wyszedł ciężko oburzony Artemis i rozgonił nas do swoich
łóżek, grożąc surowym treningiem wytrzymałościowym w poniedziałek. On nie ma
serca!
Cały wieczór myślałam tylko o wieczornej wyprawie na
Ziemię. Chodziłam jednocześnie podekscytowana i lekko zestresowana. Od tego
naprawdę dużo zależało. Dziewczyny uzgadniały między sobą jak prowadzić negocjacje
z generałami. Nie wiem czy mi się wydawało, ale wydawały się być zaaferowane
faktem, iż będą miały do czynienia z mundurowymi. Venus nieśmiało podpytywała
mnie, czy ich kiedyś widziałam i jacy oni są? Wysocy? Dobrze zbudowani? Niby
chodziło tutaj o ewentualną ocenę ryzyka czy zagrożeń, ale ja wiedziałam swoje.
Trochę mnie to bawiło.
O umówionej porze zebrałyśmy się przy Sali tronowej i
przemknęłyśmy do wieży. Spod kamiennego teleportuj odebrał nas Endymion i jeden
z jego generałów.
- Uparł się, że nie mogę być sam, w razie gdyby dziewczyny
od raz po wyskoczeniu z teleportuj chciały mnie zaatakować- przekręcił wymownie
oczami. Generał spojrzał na niego z miną „serio, myślisz, że te baby dałyby
radę Cię zaatakować?”. Ale nic nie odpowiedział.
Szybko zaprowadzili nas na drugi koniec ogrodu w jego
najbardziej ustronne miejsce, żeby nikt z pałacu nas nie zobaczył. Myślałam, że
jedyny problem jaki przyjdzie nam napotkać, będą rodzice moi i Endymiona.
Jednak po minie pozostałych generałów widziałam, że nie będzie to kolorowa
rozmowa.
Byli nastawieni do nas wrogo. Nie pozwalali podejść zbyt
blisko Endymiona, byli w gotowości bojowej, jakby spodziewali się nagłego ataku
z ich strony. Dziewczynom też się to nie podobało. Luźny nastrój, który
towarzyszył nam cały ranek prysł niczym bańka mydlana.
-Miło mi was powitać na Ziemi – odezwał się Kunzite takim
tonem, że byłam przekonana, że nie czuje się miło – Jestem generał Kunzite,
rycerz czystości i miłosierdzia, a to jest generał Jadeite, Nephrite i
Zoisite. Chcemy dzisiaj poruszyć kwestię poprawienia wzajemnych relacji między
Ziemią a Księżycem oraz wzmocnieniem obrony, aby poprawić nasze dyplomatyczne
stosunki.
Jupiter zachichotała.
- Coś Cię bawi, panienko? – uniósł brwi Kunzite
- My tylko dbamy o związek naszego księcia i naszej
księżniczki – zaśmiała się – musi wciągać politykę w ten temat?
- Widzę, że nie zdajecie sobie sprawy z czym to się wiąże –
prychnął – no tak, młode i niedoświadczone…
- Wypraszam to sobie! – odezwała się Mars- nasze szkolenia
są na najwyższym poziomie!
- Może się przekonamy? – uśmiechnął się szyderczo Jadeite.
- Spokój! – krzyknął Endymion – mój związek z Selenity nie
jest w żaden sposób upolityczniony. Nie mniej zdaję sobie sprawę, jakie mogą
być tego konsekwencje i biorę to na siebie – powiedział.
- Nie wierzę Endymionie – odezwał się Nephrite- że jesteś
taki głupi…
- Narażasz cały pałac i jego mieszkańców!
- Potrafimy zapewnić bezpieczeństwo! – krzyknęła Mars- to
wy jesteście agresywni i nieopanowani!
Zaczynało się robić gorąco, a ja wpadałam powoli w panikę.
Czułam, że muszę coś w z tym zrobić.
- Mam propozycję – odezwałam się – my proponujemy zapewnienie
mi i Endymionowi przez pewien czas ochronę, dopóki nie uzgodnimy wszystkich
szczegółów, wtajemniczymy naszych rodziców… wy chcecie to zrobić od razu,
uwzględniając w to relacje polityczne – spojrzałam na nich – zróbmy konkurs.
Która drużyna wygra, tej propozycję zrealizujemy.
- Na czym ma polegać ten konkurs? – spytał Kunzite.
- Łamigłówki i zagadki – uśmiechnęłam się – która drużyna
poprawnie odpowie na większą ilość pytań, zostaje zwycięzcą.
- Eeee… to jakiś żart?- spytał Zoisite
- No właśnie, Serenity?- zdziwiła się Jupiter.
- Mówię poważnie – odpowiedziałam – inaczej tego nie
rozwiążemy. W tym mamy wyrównane szanse- mężczyźni kontra kobiety.
- Będziesz zadawała zagadki, na które odpowiedzi znały
tylko dziewczyny! – stwierdził Zoisite- to nie będzie uczciwe.
- Zadam te zagadki, które rodzice zadawali mi w
dzieciństwie – odpowiedziałam – dziewczyny nie wychowały się na Księżycu, więc
nie mają prawa ich znać.
Wszyscy spojrzeli po sobie niepewnie.
- No dobra, spróbujmy – zdecydował Jadeite – Co by było i
tak wygramy w każdej konkurencji.
- Pff, chciałbyś- prychnęła na niego Mars.
- Zagadka nr 1 : Czarną maską kryje oczy, na wyprawy
rusza w nocy. Za to we dnie siedzi w norze, bo go ktoś zobaczyć może!
- Ja wiem! – krzyknął Jadeite – Wampir!
- Błąd! – odpowiedziałam, śmiejąc się głośno- kolej
dziewczyn- do 3 razy sztuka dla każdej drużyny.
- Wydaje mi się, że to może być nietoperz– powiedziała
Mercury.
- Prawidłowo – punkt dla dziewczyn!
Bój toczył się dalej i wszyscy bardzo się starali, żeby
wygrać. Niestety, ostatecznie z wynikiem 5 do 3, wygrały dziewczyny.
- Postanowione! – cieszyłam się jak szalona – będziecie naszą
gwardią przez najbliższy czas!
- Co za porażka… - westchnął Jadeite. Nie widziałam już
wzajemnych krzywych spojrzeń dziewczyn i generałów. Dla mnie liczył się już
tylko błękit oczy Endymiona. W końcu możemy być razem!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz