W
przeddzień moich 16 urodzin do pałacu miały przybyć już moje
towarzyszki, spakowane, wyściskane przez rodziców na najbliższe 2
lata szkolenia. Rodzice będą mogli do nich przylatywać bez
ogarniczeń, aby je odwiedzać. Dziewczyny chyba nie będą tęskniły
za swoimi starymi planetami. Zawsze mi tak powtarzały. Są
zachwycone Księżycem... co z tego, kiedy ja jestem zachwycona
Ziemią! Niestety już dzisiaj wybudziła mnie Luna i Artemis, żebym
zdążyła przygotować się na powitanie księżniczek. Luna i
Artemis to bardzo ważne postacie w naszym Księżycowym Pałacu. To
koty, które są osobistymi doradcami moich rodziców. Za dwa lata
to ja będę mogła wydawać im rozkazy! To takie ekscytujące! Luna i
Artemis są z nami od dawna. W pewnym sensie są nieśmiertelni. Luna
twierdzi, że znają się na wszystkim i stoją na straży porządku
w całym układzie. Aż trudno mi w to uwierzyć! W końcu są tylko
kotkami... w dodatku bywają całkiem uroczymi stworzonkami. Do tej
pory, przez ostatnie paręnaście lat, nie mieli żadnych wymagających
zadań. To oni będą prowadzili szkolenie moje i księżniczek.
Chyba są tym mocno podekscytowani, chociaż nie dają tego po sobie
poznać. Próbuję ich wypytywać o to, co będzie na pierwszych
treningach, ale Luna tylko mnie karci:
- Jesteś tak bardzo niecierpliwa Serenity! Nie mogę Ci tego powiedzieć, to ściśle tajne!
Artemis
wcale nie jest bardziej pomocy.
- Jaka będzie wtedy przyjemność, kiedy już wszystko Ci powiem przed pierwszymi zajęciami? Poza tym... nie mogę... Luna dała by mi popalić!
Czasem
mam wrażenie, że Artemis jest totalnym pantoflarzem! A Luna tylko
wodzi go za nos!
Biegałam
tylko od pokoju do pokoju, sprawdzając, czy są one gotowe na
ugoszczenie moich przyjaciółek. Jednak służba dawno się już tym
zajęła. Nie pozostało mi nic innego jak czekać.
Równo
o 18, kiedy cienie na księżycu stawały się coraz dłuższe, a
powietrze coraz chłodniejsze, przybyły 4 wozy, zaprzężone w
latające pegazy. Są to magiczne konie ze skrzydłami i rogami- możemy się nimi
przemieszać w mig między planetami! Takimi właśnie powozami
przybyły moje towarzyszki.
Sailor
Merkury była drobna i na prawdę urocza. Miała krótkie,
ciemnoniebieskie włosy i błękitne oczy. Była bardzo mądra. Dużo
czytała i się pilnie uczyła. Tata ciągle mi dogryzał, że nigdy
nie osiągnę takiego poziomu oczytania jak ona! Dużo pracy przede
mną!
Sailor
Wenus była bardzo podobna do mnie! Raz na balu nawet nas pomylono!
Jasne, długie włosy spina czerwoną kokardą. Jest na prawdę
zgrabna i dużo się śmieje!
Sailor
Mars jest bardzo wysoka i ma piękne kruczoczarne włosy. Wszyscy
chłopcy za nią wzdychają! Ona ma twardy charakterek i jest troszkę
złośliwa! Na szczęście, ja będę mogła jej tego zakazać, ha ha
ha!
Sailor
Jupiter ma jasną karnację i ciemne włosy. Jest bardzo wysportowana
i dużo trenuje! Pewnie będzie najlepsza z nas w walce! Poza tym,
uwielbia gotować, ale przez jej uprawianie sportu jest zawsze taka
szczuplutka! Zazdroszczę jej tego!
Dziewczyny
wyszły z powozów, uśmiechając się do mnie i machając mi na
powitanie. Wybiegłam, aby je powitać. Teraz zaprowadzimy je z mamą
do pokojów. Jutro zaczynamy trening!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz