serenity&endymion

serenity&endymion

środa, 23 marca 2016

-2-

W przeddzień moich 16 urodzin do pałacu miały przybyć już moje towarzyszki, spakowane, wyściskane przez rodziców na najbliższe 2 lata szkolenia. Rodzice będą mogli do nich przylatywać bez ogarniczeń, aby je odwiedzać. Dziewczyny chyba nie będą tęskniły za swoimi starymi planetami. Zawsze mi tak powtarzały. Są zachwycone Księżycem... co z tego, kiedy ja jestem zachwycona Ziemią! Niestety już dzisiaj wybudziła mnie Luna i Artemis, żebym zdążyła przygotować się na powitanie księżniczek. Luna i Artemis to bardzo ważne postacie w naszym Księżycowym Pałacu. To koty, które są osobistymi doradcami moich rodziców. Za dwa lata to ja będę mogła wydawać im rozkazy! To takie ekscytujące! Luna i Artemis są z nami od dawna. W pewnym sensie są nieśmiertelni. Luna twierdzi, że znają się na wszystkim i stoją na straży porządku w całym układzie. Aż trudno mi w to uwierzyć! W końcu są tylko kotkami... w dodatku bywają całkiem uroczymi stworzonkami. Do tej pory, przez ostatnie paręnaście lat, nie mieli żadnych wymagających zadań. To oni będą prowadzili szkolenie moje i księżniczek. Chyba są tym mocno podekscytowani, chociaż nie dają tego po sobie poznać. Próbuję ich wypytywać o to, co będzie na pierwszych treningach, ale Luna tylko mnie karci:
  • Jesteś tak bardzo niecierpliwa Serenity! Nie mogę Ci tego powiedzieć, to ściśle tajne!
Artemis wcale nie jest bardziej pomocy.
  • Jaka będzie wtedy przyjemność, kiedy już wszystko Ci powiem przed pierwszymi zajęciami? Poza tym... nie mogę... Luna dała by mi popalić!
Czasem mam wrażenie, że Artemis jest totalnym pantoflarzem! A Luna tylko wodzi go za nos!
Biegałam tylko od pokoju do pokoju, sprawdzając, czy są one gotowe na ugoszczenie moich przyjaciółek. Jednak służba dawno się już tym zajęła. Nie pozostało mi nic innego jak czekać.
Równo o 18, kiedy cienie na księżycu stawały się coraz dłuższe, a powietrze coraz chłodniejsze, przybyły 4 wozy, zaprzężone w latające pegazy. Są to magiczne konie ze skrzydłami i rogami- możemy się nimi przemieszać w mig między planetami! Takimi właśnie powozami przybyły moje towarzyszki.
Sailor Merkury była drobna i na prawdę urocza. Miała krótkie, ciemnoniebieskie włosy i błękitne oczy. Była bardzo mądra. Dużo czytała i się pilnie uczyła. Tata ciągle mi dogryzał, że nigdy nie osiągnę takiego poziomu oczytania jak ona! Dużo pracy przede mną!
Sailor Wenus była bardzo podobna do mnie! Raz na balu nawet nas pomylono! Jasne, długie włosy spina czerwoną kokardą. Jest na prawdę zgrabna i dużo się śmieje!
Sailor Mars jest bardzo wysoka i ma piękne kruczoczarne włosy. Wszyscy chłopcy za nią wzdychają! Ona ma twardy charakterek i jest troszkę złośliwa! Na szczęście, ja będę mogła jej tego zakazać, ha ha ha!
Sailor Jupiter ma jasną karnację i ciemne włosy. Jest bardzo wysportowana i dużo trenuje! Pewnie będzie najlepsza z nas w walce! Poza tym, uwielbia gotować, ale przez jej uprawianie sportu jest zawsze taka szczuplutka! Zazdroszczę jej tego!
Dziewczyny wyszły z powozów, uśmiechając się do mnie i machając mi na powitanie. Wybiegłam, aby je powitać. Teraz zaprowadzimy je z mamą do pokojów. Jutro zaczynamy trening!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz