Wróciłam
do pałacu i po cichutku położyłam się do łóżka. Łkałam cichutko w poduszkę.
Miałam nadzieję, że nikt mnie nie słyszał. Było mi bardzo ciężko. Wydawało mi się, że najpiękniejszy sen mojego życia
się skończył i do końca życia pozostaje mi śnić tylko tą smutną, szarą marę.
Muszę dzierżyć na swoich barkach wielką odpowiedzialność za całe królestwo. Nie
jest gotowa… Wiedziałam jednak, że tylko to mi zostało. Wrócić do treningów i
nadrobić zaległości.
Rano stawiłam się na treningu pełna zacięcia i gotowości
do walki. Luna i Artemis mieli dla nas niespodziankę. Podstawą naszej techniki
walki było to, że posiadamy głęboko drzemiącą w nas moc. Mieliśmy ją dzisiaj
rozbudzić za pomocą pewnych atrybutów. Stawiliśmy się w sali treningowej. Przed
Luną na poduszce leżały pewne tajemnicze przedmioty. Były śliczne- wyglądały
jak małe, błyszczące różdżki.
- Będę was po kolei wywoływał – oznajmił Artemis –
otrzymacie wasz atrybut i poczujecie wasze głęboko zakorzenione, zgodne z
duchem waszych planet moce.
- Mercury! – Mercury podeszła i przyjrzała się
atrybutom. Dla niej był przygotowany niebieski, z symbolem jej planety.
- Strażniczko Mądrości, chroniona przez Merkurego,
wodną planetę! – wojowniczka podniosła różdżkę, a przez salę przetoczył się
wiaw lekki niczym morska bryza.
Dziewczyny po kolei podchodziły do atrybutów.
- Chroniona przez Marsa, Ognistą Planetę,
wielbiąca wojnę! – podmuch wiatru wywołany przez Mars był iście gorący.
- Chroniona przez Jowisza, Planetę gromów,
strzegąca bezpieczeństwa! – tutaj poczuliśmy powiew wiatru który wywołał w nas
gęsią skórkę.
- Strażniczko miłości, chroniona przez Wenus,
Planetę piękna! – przywódczyni Venus, wstąpiła na podium i sięgnęła po atrybut
a cała sala zajaśniała w blasku, niczym w promieniach słońca.
- Poczujcie wasze atrybuty – powiedziała Luna –
rozbudzenie waszej mocy trwa w pełni. Im większa będzie i im bardziej będzie
się kształtowała, nowe zaklęcia same będą po was przychodzić. W potrzebie moc
za was zadecyduje. Wy same poczujecie to, co powiedzieć i robić. To jest wasz
głęboko zakorzeniony duch – moc waszych planet. Reprezentuje je godnie.
Na twarzach dziewczyn zagościł szeroki uśmiech.
- A co z moim atrybutem? – zapytałam. Luna
uśmiechnęła się – czekamy na królową.
I oto do sali weszła mama. Niosła 2 rzeczy – w
jednej ręce było to berło, a w drugiej znajdowała się maleńka paczuszka.
- Serenity – mama stanęła przede mną – Twoim
atrybutem jest berło. Istnieje silna więź między nim a naszym największym
źródłem mocy – Srebrnym Kryształem Iluzji.
Kryształ mamy!
- Póki jesteś na księżycu i Kryształ też tutaj
jest, będzie Ci udzielał swojej mocy.
Spojrzałyśmy z zachwytem na misternie wykończone
piękne berło. Było naprawdę imponujące!
- Co jest w paczuszce? – zapytała Jupiter. Mama
rozwinęła papier i naszym oczom ukazała się piękna broszka w kształcie serca.
- Jeżeli musiałabyś oddalić się od Księżycowego
Królestwa, włóż do broszki Srebrny Kryształ Iluzji. Tam będzie bezpieczny –
powiedziała mama i przypięła mi broszkę na piersi.
- Wyglądasz pięknie kochanie – uśmiechnęła się –
będziesz królową godną mocy Kryształu.
To był jednocześnie piękny i niezwykle smutny
moment, zważając na to, co czułam w głębi serduszka po dzisiejszej nocy.
Wróciłyśmy do pokoju w doskonałym humorze. Ogóle
piski i okrzyki radości po dłużej chwili udzieliły się również i mi. Ach, jak
miło mieć przy sobie takie przyjaciółki! Po długiej debacie na temat naszych
nowych umiejętności magicznych, które miałybyśmy począć, w końcu zasnęłyśmy.
W nocy przebudziłam się aby pójść do łazienki.
Niestety była dość oddalona od komnat, na drugim końcu korytarza. Zimno mi było
w nogi! Gdy tak szłam, zaspana i po omacku, usłyszałam nagle szept:
- Serenity…
Odwróciłam się w stronę dźwięku, pewna, że to
Artemis. Moim oczom ukazał się jednak…
- AAA! – pisnęłam. Endymion!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz