serenity&endymion

serenity&endymion

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

-13-



Nie wyglądało to dobrze – Mars dziko szamotała się w ramionach Endymiona (chyba próbowała ugryźć go w palec), a ja ciągnęłam go za płaszcz, aby znaleźć miejsce na schronienie. Nie wiemy jeszcze, czy krzyki Mars kogoś zaalarmowały. Stwierdziłam, że jak szybko pobiegniemy do wieży, to może Endymion zdoła wrócić na Ziemię, a Mars przekonam, że miała nocny koszmar lub coś w tym stylu. Niestety, tak dobrze nie było. Pośpiech spowodował, że w połowie drogi nie wyrobiliśmy się na zakręcie i wpadliśmy w płaskorzeźbę, która upadła i rozbiła się z donośnym hukiem. Mars wyswobodziła się z objęć Endymiona i próbowała go obezwładnić. Muszę przyznać, że była blisko. Chwyciłam ją w pół i próbowałam odciągnąć, była jednak zbyt silna.
W chwilę na arenie pojawiła się Merkury, Jupiter i Venus.
- Dziewczyny, obezwładnijcie go! – krzyknęła Mars
- Nie! – zawołałam
- Nie! – odezwała się Merkury. Wszyscy się zatrzymali i spojrzeli na nią ze zdziwieniem.
- To książę Endymion! Nie jest groźny! Chodźmy tutaj, zanim nas ktoś zobaczy – i uchyliła drzwi do Sali. Szybko tam skoczyliśmy.
- Co ty wyprawiasz Merkury? – odezwała się Venus – nawet jeśli to ziemski książę, to co tutaj robi w środku nocy? Przyszedł na przeszpiegi?
- Nie, nie, pozwólcie że wyjaśnię – odezwał się Endymion – od czasu balu w pałacu, zapałałem ciepłym uczuciem do Serenity – uśmiechnął się – chciałem ją tylko odwiedzić.
- Och! – westchnęły dziewczyny
- Nie chciałem narobić bałaganu, ani was wystraszyć – odpowiedział – chciałbym ponegocjować z wami, co można zrobić, abym mógł widywać się z Serenity bez narażania jej i siebie na niebezpieczeństwo – kiedy to mówił, wyglądał tak rozczulająco, że Jupiter nie wytrzymała.
- Och jakie to słodkie! – pisnęła.
- Serenity? – spytała Mars – a ty? Co o tym myślisz?
- Ja… mi też byłoby miło, gdybyśmy się widywali z Endymionem – gdy to mówiłam, czułam, że płonę niczym pochodnia. Endymion uśmiechnął się szeroko.
- Już wszystko obmyśliłem. Co powiedzieć rodzicom, jak zapewnić bezpieczeństwo.
- Jakie są gwarancje, że twoi rodzice się na to zgodzą? – spytała Jupiter.
- Hmm.. dość duże – zamyślił się Endymion
- A jeśli nie? – spytałam – skoro dziewczyny już wiedzą i będą nas kryły…
- Ej! – oburzyła się Venus – nic takiego nie było powiedziane!
- Jak miałybyśmy to zorganizować? – spytała Merkury – gdyby to się wydało, to nawet nie chcę myśleć, co by z nami zrobił król i królowa.
- Wylali by nas? – zapytała Mars
- Raczej zabiliby od razu – zamyśliła się Venus.
- Aż tak to na pewno nie! – oburzyłam się – przecież to moi kochani i cudowni rodzice!
- Możemy porozmawiać w pierwszej kolejności z moimi generałami – odezwał się Endymion – przedstawmy im sprawę, jeszcze o tym nie wiedzą. Wspólnie wy – jako nasza ochrona i my jako przywódcy ustalimy co robić. Może jutro w nocy?
- Brzmi rozsądnie – stwierdziła Venus – gdzie się spotkamy?
- Na Ziemi!- zaproponowałam
- Może lepiej u nas? – zaproponowała Merkury- mniejsze ryzyko i nie wiemy jak zareagują generałowie na nasze słowa.
- Nie ściągniemy ich tutaj – stwierdził Endymion
- A jak nas zaatakują?
- Będę z wami – rzekł książę – nakażę im zachować spokój. U nas na Ziemi jest mniejsze ryzyko, że ktoś nas zobaczy.
- Niech zatem będzie - odpowiedziała Venus
- Jutro o 23 widzimy się u wejścia do teleportu.
- Odprowadzę Endymiona do wieży – powiedziałam – możecie nas zostawić?
Dziewczyny kiwnęły głową i wyszły. Wtulona, odprowadziłam Endymiona, otrzymując od niego słodki pocałunek na dobranoc.

1 komentarz:

  1. Ooo ciekawe co wydarzy sie na ziemi
    Dziewczyny za to dość spokojnie przyjęły wiadomosc o endymionie i serenity ;)
    Pisz wiecej

    OdpowiedzUsuń